Gabinet Weterynaryjny Prima-Wet lek.wet. Justyna Mongiałło - Sołtys

Królowej Jadwigi 137, Gdańsk
5 oranları
6.80/10.00
+48 58 683 56 85

Gabinet Weterynaryjny Prima-Wet lek.wet. Justyna Mongiałło - Sołtys haritada

değerlendirme

Magdalena Rozmus (27.10.2017 14:17)
Nie zgodzę się z negatywną opinią. Obie panie są profesjonalne i rozwiazaly nie jeden problem moich zwierząt. Leczylam królika a teraz pieska. Zawsze pomoc udzielona profesjonalnie i z sercem.
Kamil Gołąb (08.02.2017 22:38)
Niestety Pani Justyno, nie każda negatywna opinia to "hate". A ja dołożę jeszcze jedną. Z takim popisem niekompetencji nie spotkaliśmy się dawno, zwłaszcza w zawodzie podwyższonego zaufania, gdzie oddajemy w cudze ręce ukochane zwierze. Przyszliśmy z kotką celem zajęcia się jej fatalnym uzębieniem. Kotka wzięta ze schroniska, schorowana, z padaczką, dlatego w pierwszej kolejności chcieliśmy przeprowadzić badanie krwi, żeby wykluczyć ew. problemy przy uśpieniu kotki na czas zabiegu sanacji. Niestety Pani Justyna nie potrafiła pobrać krwi. Przez 20 min trzymałem wyrywającego się kota podczas gdy Pani Justyna wkuwała się trzy razy nie mogąc trafić w żyłę. Co więcej, Pani Justyna nie przyznawała się, że sprawia jej to problem, ściskała łapkę kota żeby choć trochę krwi dostało się do próbówki i zasłaniała się tym, że czasami kot się "zamyka". Zamiast dać za wygraną, chciała golić kolejną łapkę i próbować dalej. Ale to nie wszystko. Podczas zabiegu w gabinecie obecna była 5-letnia córka Pani Justyny. Rozumiem sytuację, kiedy rodzic nie ma gdzie zostawić swojego dziecka, ale nie potrafię zrozumieć sytuacji jak można dopuścić, żeby podczas zabiegu dziecko kręciło się przy stole zabiegowym, doskakiwało do niego i straszyło i tak już zestresowane zwierze. Pani Justyna nie potrafiła zdyscyplinować swojej córki, moja dziewczyna musiała odwrócić jej uwagę, żeby odeszła od swojej matki. Z kotką pojechaliśmy do innego gabinetu, krew została pobrana dosłownie w 5 minut, nie musiałem sam trzymać kota w trakcie zabiegu (posiadali odpowiednie wyposażenie). Dlatego do Prima-Wet wrócimy co najwyżej na obcinanie pazurów, a że to potrafi zrobić każdy właściciel kota...
Martyna Kowalska (17.06.2016 00:23)
Chciałabym podziękować lekarzom z gabinetu weterynaryjnego Prima-Wet za uratowanie życia mojej goldenki, która trafiła tu z bardzo późno zdiagnozowanym ropomaciczem. Wina leżała po mojej stronie gdyż stan psa przez dłuższy czas łączyłam z wysokimi temperaturami na zewnątrz, później z możliwością pogryzienia przez kleszcze. Po przeprowadzeniu badań (korzystałam w tym zakresie z usług innego gabinetu, który wystawił mi skierowanie) dowiedziałam się, że wyniki są bardzo złe. Do gabinetu Prima-Wet przyjechałam z polecenia mimo, że mieszkam daleko. Życie mojego psa zostało uratowane, mimo, że trafił pod opiekę lekarek w BARDZO złym stanie i BARDZO późno (z mojej winy). Mimo to doskonale poradziły sobie z problemem i operacja (która trwała kilka godzin) zakończyła się sukcesem! W oczekiwaniu na jej wynik tak mocno biło mi serce. Do dziś pamiętam te chwile spędzone w napięciu w poczekalni gabinetu i w samochodzie... a później otwarcie drzwi i moja suczka cała i zdrowa!!! Zdecydowanie polecam!
justyna mongiałło (16.06.2016 14:10)
Chciałam się ustosunkować do opinii poprzedzającej pana Mateusza Kosteckiego. Jestem lekarzem i współwłaścicielem gabinetu weterynaryjnego Prima - Wet. Pan Mateusz przychodził do naszego gabinetu z dwoma kotami od listopada/grudnia 2015 roku. Były to wizyty zarówno dotyczące profilaktyki jak i leczenia. Oba koty zostały przebadane w kierunku FeLV i FIV z wynikiem ujemnym. Oba koty były leczone na zapalenie górnych dróg oddechowych oraz jeden z nich dodatkowo na zapalenie spojówek z efektem zadowalającym zarówno dla klienta i lekarza gdyż objawy ustąpiły i przy kolejnych wizytach - obcięcie pazurków właściciel nie skarżył się na stan zdrowia kotów. Problem wagi jednego z kotów, który jest głównym tematem wystawionej przez pana Mateusza opinii był faktycznie zasygnalizowany przez właściciela jakby na marginesie i nie został przedstawiony w taki sposób by właściciele chcieli ten problem na tamtą chwilę drążyć i ruszyć z dogłębną diagnostyką by faktycznie odpowiedzieć sobie na pytanie czy podłożem jest choroba czy może to stan przejściowy, gdyż chciałabym zaznaczyć, że kot był niedawno zaadoptowany przez właścicieli i jednocześnie też leczony. W domu był też drugi kot. Była to niewątpliwie nowa sytuacja dla tego kota obarczająca go dodatkowo. Na jednej z wizyt właściciele wspominali również o zmianie karmy i też z nią łączyli wówczas nadzieję na przybranie wagi przez kotka. Kot był przebadany w kierunku najcięższych chorób o czym wyżej wspomniałam. Ja jako lekarz nie uznałam wówczas biorąc pod uwagę powyższe okoliczności i ogólne samopoczucie kotka aby pilnie podjąć szerszą diagnostykę w celu zweryfikowania zasygnalizowanej niedowagi. Nie wykluczałam oczywiście potrzeby podjęcia diagnostyki w tym kierunku gdyby sytuacja nie zmieniła się. Dodam, że namawianie właścicieli na badania, których w takim przypadku jest pełen wachlarz według mnie byłoby zwyczajnie naciąganiem klienta na koszty. Jeśli właściciele mieli odmienne stanowisko wystarczyło powiedzieć, że tak martwią się o kotka, że dla nich bardzo ważne jest by zdiagnozować go w tym kierunku. Kotek trafił do innego lekarza i zostało stwierdzone, że jest przewlekle chory – bardzo szerokie pojęcie, nie konkretne. Szkoda, że nie ujawniono, co to za przewlekłą chorobę stwierdzono o kota. Nie wnikam jakim torem szła diagnostyka i ile kosztowała właścicieli i na ile pomogło to kotu w jego sytuacji. Być może konkurencja też jak to się czasem mówi nie śpi i nie każdy lekarz jest etyczny wobec swoich kolegów po fachu jeśli pokusą jest zdobycie nowego klienta. Przepraszam za odważny osąd, ale życie weryfikuje wiele. Chciałabym się mylić. Zastanawiam się czy faktycznie aż taka krzywda spotkała Buu i Śmiałka od nas, że można nam powierzyć ewentualnie tylko obcięcie pazurków. Przykro się to czyta i nie spływa to jak po kaczce. Myślę, że zakrawa to nawet o głośny i modny teraz „hate „w internecie. Wspomnianym kotom życzymy dużo zdrowia. Myślę, że trzeba też umieć rozmawiać z lekarzem, bo to zwykły człowiek.
Mateusz Kostecki (05.04.2016 15:21)
Panie może są i sympatyczne, ale w niczym poza obcinaniem pazurów bym im nie zawierzył. Opisywane przez nas objawy (gwałtowny spadek wagi i zachwiania równowagi) zostały zbagatelizowane, pomimo że panie miały kontakt z kotem parokrotnie. Kilka dni po ostatniej wizycie wylądowaliśmy u innego weterynarza z, jak się okazało, przewlekle chorym zwierzęciem. Lekarz od razu zauważył, że kot jest chory i zalecił dodatkowe badania, które potwierdziły jego przypuszczenia.

Yorumunuzu ekleyin