Szpital Specjalistyczny „Inflancka” im. Krysi Niżyńskiej „Zakurzonej”

Inflancka 6, Warszawa
5 oranları
7.20/10.00
+48 22 697 33 33

Szpital Specjalistyczny „Inflancka” im. Krysi Niżyńskiej „Zakurzonej” haritada

değerlendirme

Ewa Rytel (07.09.2017 14:59)
Szpital oceniłam na 2 gwiazdki choć moja ocena nie dla wszystkich jest tak surowa.
Przede wszystkim panie które przyjmują na izbie przyjęć siedzą tam chyba za karę. Przyjechałam po tym jak częściowo odeszły mi wody a skurcze występowały co 7 minut. Niestety przy rejestrowaniu mnie delikatnie mówiąc wiało chłodem. Panie były bardziej zainteresowane telewizją niż mną. To był mój pierwszy poród. Nikt mi nie powiedział co dalej, tylko co chwila obrażona pani kazała przechodzić z pokoju do pokoju. Tragedia, miałam w pewnym momencie ochotę wyjść i obolała jechać gdzie indziej.
Sam poród mimo, że ciężki oceniam już lepiej. Konkretna położna, cały czas sprawdzała czy wszystko w porządku. Nikt się nade mną nie rozczulał, ale czułam, że mogę w każdej chwili liczyć na pomoc.
Co do opieki poporodowej, to powiem tak. Faktycznie jest jakaś młoda dziewczyna, która jest sympatyczna, pomocna, reszta wykonuje wszystko z grymasem. Od momentu jak przywiozą was wreszcie na sale, drzwi się zamkną za położną, zostajecie praktycznie same. Polecam od razu ściągać mamę, siostrę lub kogokolwiek do pomocy, bo nikt się nie zainteresuje że ledwo wstajecie z łóżka, a co dopiero nosić, przewijać i karmić dziecko.
Krótko mówiąc, niesamowite że w służbie zdrowia, w XXI wieku, pracują jeszcze osoby, właściwie w tym przypadku głównie kobiety, które kompletnie nie wykazują żadnej empatii, są tak oschłe, nieprzyjemne i niesympatyczne.
Agneska (14.06.2017 10:25)
Całkowita porażka, KOSZMAR, odradzam ten szpital. Na korytarzu w Izbie Przyjęć czekało kilka kobiet do porodu. W rejestracji siedziało sobie kilka pań i nie rejestrowało nikogo przez ponad godzinę. Czyżby dłuższa przerwa śniadaniowa?
Ja przeżywałam gehennę z wpisaniem się na zabieg ginekologiczny do tego szpitala (diagnostyka pod kątem nowotworu). Najpierw ze skierowaniem do szpitala zostałam odesłana do przychodni na kwalifikację. Na wizytę czekałam ok dwóch miesięcy. Już w przychodni było baardzo długie czekanie (musiałam wziąć urlop z pracy) i niemiły lekarz, który nie miał ochoty przeglądać dokumentacji, którą ze sobą przywiozłam. Zakwalifikowano mnie do zabiegu w trybie jednodniowym, dosyć szybko bo już ok. tygodnia-dwóch po kwalifikacji. Zgłosiłam się na zabieg do szpitala. Tam po ok dwugodzinnym oczekiwaniu na rejestrację zostałam przyjęta na oddział. Po odczekaniu ok dwóch godzin na oddziale dowiedziałam się, że nie mogę mieć zabiegu bo zostałam źle zakwalifikowana. Muszę donieść tonę papierów od lekarzy leczących inne moje choroby i wtedy zgłosić się na izbę Przyjęć, to na pewno zostanę przyjęta do szpitala, ale do oddziału na dwa-trzy dni. Do ok. godz. 15.00 czekałam na wypis ze szpitala. Straciłam znów cały dzień (dostałam zwolnienie z pracy).
Po kilku tygodnich udało mi się (oczywiście prywatnie, dużym kosztem, przez NFZ to byłoby niemożliwe) wykonać wszystkie dodatkowe badania, odbyć konsultacje i uzyskać zaświadczenia. Zgłosiłam się do Izby Przyjęć na planowy zabieg, jak mnie poinstruowano i jak było napisane w poprzednim wypisie ze szpitala. Po ponad godzinnym czekaniu pod Izbą Przyjęć do planowych zabiegów, odesłano mnie do drugiej Izby Przyjęć. Tam (po kolejnej godzinie czekania) panie z rejestracji nie chciały mnie w ogóle zarejestrować, w końcu (po kolejnycvh godzinach czekania) zostałam przyjęta przez lekarza z Izby Przyjęć, przeprowadzono wywiad. I ... skierowano mnie ZNÓW DO PRZYCHODNI na kwalifikację do zabiegu, tym razem na oddziale na dwa-trzy dni. Straciłam już trzeci dzień pracy...
W przychodni - znów godziny oczekiwania - lekarz zakwalifikował mnie ZNÓW DO ZABIEGU JEDNODNIOWEGO (!), pomimo że miał karty wypisu ze tego właśnie szpitala z dyskwalifikacją, pomimo że wielokrotnie powtarzałam, ze u mnie ze względu na współistniejące choroby tego zabiegu w jeden dzień nie można wykonać.
Jestem załamana. Po kilku miesiącach wizyt w szpitalu na Inflanckiej, z widmem raka, kilku dniach straconych w pracy (urlopy i zwolnienia), kosztach poniesionych i czasie straconym na badania i zaświadczenia (które za dwa-trzy tygodnie będą nieważne) - nadal jestem w punkcie wyjścia i jedyne co uzyskałam do dwa papiery o nieprzyjęciu mnie na zabieg. To koszmar. To totalny absurd. Zaczęłam szukać innego szpitala. Może za kilka miesięcy (to wersja optymistyczna) uda się zrobić ten zabieg. Na pewno będę musiała wykorzystać więcej dni urlopu, ponieść dodatkowe koszty. I niech nikt mi nie mówi o szybszym teraz procesie diagnozowania nowotworów bo to jedna wielka BZDURA. U mnie zdiagnozowanie potrwa ok roku - jeśli do tej diagnozy dożyję...
Sergio Figueiredo (26.01.2017 10:01)
Both of my kids born here (first 3,5 years ago and second 6 months ago) and we are really happy with all procedure (I do not speak polish and that wasn't a problem). Installations are clean and in excellent conditions. I did not pay any extra money to no one. The delivery room has privacy and WC. It allows the companion of the pregnant to join the delivery.
Mikolaj Augustyniak (17.05.2016 14:02)
Ok
hoang that (14.01.2015 12:33)
my son has been borned here

Yorumunuzu ekleyin