WETLANDIA Veterinary Clinic
- Polonya
- Varşova
- veteriner yardımı
|
Stefana Starzyńskiego 10, Warszawa |
5 oranları
5.20/10.00
|
+48 22 401 18 92
|
WETLANDIA Veterinary Clinic haritada
değerlendirme
Jakub Karwacki (25.08.2017 20:17)
Fajna atmosfera, profesjonalne podejście do zwierzaków, Teja pierwszy raz nie boi się chodzić do lekarza, mocne 5 !!!
Anna Alechno (14.08.2017 17:21)
Dostalam skierowania na rtg pluc kota. Klinika zostala mi polecona. Tydzien przed 15tym Sierpnia umawialam sie na wizyte. Osoba zapisujaca powiedziala ze 14tego mozna zrobic rtg i pani doktor bedzie od 15. Nastepnego dnia telefon z kliniki zeby kot byl na czczo. Zatem zalozylam ze bylo to potwierdzenie wizyty ktora sie odbedzie. 14tego pojechalam z chorym kotem na czczo do kliniki. Okazalo sie ze pani doktor jest na urlopie. Nikt nie zadzwonil nie poinformowal. Nawet nie wiem dlaczego zapisali. Urlop musial byc znany pracownikom. Jednym slowem balagan, brak dbalosci o klienta i zwierze, ktore w stresie i na czczo pol dnia stracilo tylko czas. Nie polecam
Rafal RM (19.05.2017 22:18)
Przychodnia wysysa kasę z portfela klienta. Przy pierwszej wizycie wciskali mi próbkę super produktu, przy drugiej wciskali jeszcze lepszy produkt, przy obu wizytach zapłaciłem po 180 zł. i na trzecią wizytę już nie przyszedłem pomimo że zapraszali. Szkoda że zlikwidowali przychodnię weterynaryjną przy ZOO, teraz już nie wiem gdzie mam chodzić z pupilem ale Namysłowską omijam szerokim łukiem!
Alicja Kłoskowicz (10.05.2017 07:50)
Trafiłam do Wetlandii dzięki znajomemu. Mam spanielkę po przejściach, która na widok gabinetu i "znajomego" zapachu jest w stanie wyjść przez zamknięte drzwi. Na pierwszej wizycie ze szczepieniem Pani Ewa Adamska kazała postawić mi ją na stole. Zapytałam czy mam założyć jej kaganiec (pies rzuca się i próbuje ugryźć nawet przy mierzeniu temperatury, przy okazji skomle, jakby ją ktoś ze skóry obdzierał...). Pani Ewa odmówiła i powiedziała jak mam ją przytrzymać. Temperatura została zmierzona, gruczoły zbadane, oczywiście przy akompaniamencie kłapania zębami i ogólnym niezadowoleniu psa.Niezrażona weterynarz podeszła do Heli i zaczęła mówić do niej i głaskać ją, a mój pies pozwolił sobie nawet zajrzeć do ucha, już bez protestów. I? Szczepionka podana w dwie sekundy, tak,że pies się nie zorientował.
Po kilku miesiącach okazało się,że Hela ma jakies narośle na uszach. Pies znowu na stół- Pani Ewa pobrała próbki do badania z guzków, pies trochę protestował, ale DAŁ się zbadać. Po wszystkim oczywiście nagroda i "rozmowa" z psem. Hela jest już po zabiegu, na wygolonym uchu ładnie odrasta sierść, po szwach nie ma śladu. Wizyta kontrolna-badania przechodzą coraz sprawniej i są mniej oprotestowane przez Helę. Jeśli potrzeba podać zastrzyk-pies nawet nie wie co się dzieje, bo jest to zrobione z wielką wprawą.
Miałam styczność z jeszcze jedną panią doktor i tak samo świetnie zajęła się Helą.
Polecam tą przychodnię. Nie było potrzeby zakładania psu kagańca co już trochę uspokaja psa. Nawet jeśli Hela protestuje to podejście Pani Ewy sprawia, że badanie jest możliwe i jest przeprowadzone sprawnie.
E. Barańska (16.02.2017 22:06)
Po kilku latach współpracy niestety z dniem dzisiejszym zmuszona jestem stwierdzić, że więcej nie skorzystam z usług wetlandii. Pojawiłam się z problemem skórnym u mojego 10 letniego, 5 kilogramowego psa. Pasek tłustych łusek na grzbiecie. Dr. Żak zerknęła tylko między sierść, nawet nie obejrzała psa dokładnie. Wystawiła szampon na biurko i przyniosła z gabinetu obok witaminy. Rachunek 127zł. Zapłaciłam. Wyszłam przed przychodnię i mnie zamurowało - niemal 130zł za 5 minut?! Wróciłam. W gabinecie byl już kolejny pacjent, więc w recepcji zapytałam ile kosztowały kupione przeze mnie produkty - szampon 27zł, witaminy 50zł. Pięćdziesiąt złotych za witaminy dla psa! Wróciłam do gabinetu i przedstawiłam moje wątpliwości i chciałam oddać najdroższe witaminy dla psa. Pani Żak z wielkim niezadowoleniem, trzaskając szufladami biurka, minami wyrażając swoje oburzenie tym, że śmiałam zakwestionować wciskanie mi tak drogich witamin, z łaską i bez słowa rzuciła 50zł na biurko. Dodam, że dla mnie koszta leczenia mojego psa nie grają roli, pod warunkiem, że wymaga ona LECZENIA. W tym wypadku pies ma lekki łojotok tłusty i witaminy nie są niezbędnym elementem leczenia. Dodam także, że może bym się na nie zdecydowała gdyby 5 minut wizyty na której nawet nie zbadano dobrze zwierzęcia nie kosztowało 50zł i gdyby pani Żak zapytała czy stać mnie na tak drogie witaminy. Niestety, należy nazwać rzeczy po imieniu, bezczelność jest już tak olbrzymia, że klienci (nie są to już pacjenci, tylko klinci, czyli chodzące portfele) nawet nie są pytani czy wyrażają zgodę na tak drogie leczenie (choć tu nawet nie mówimy o jakimkolwiek leczeniu). Doznałam szoku, ponieważ nie spodziewałam się tak zawrotnej sumy! Zaczynam lepiej rozumieć czemu schroniska są coraz bardziej przepełnione - normalnego człowieka nie stać na takie witaminy (ja sama dla siebie nie kupuję tak bajońsko drogich witamin) i wielu ludzi woli wyrzucić psa lub go nie leczyć, niż wydać niemal 10% swojej pensji na 1 wizytę u weterynarza i witaminy (nie leki) dla psa. Takie miejsca, z takimi cenami i takim butnym zachowaniem lekarza bezpośrednio przyczyniają się do zwiększania bezdomności zwierząt. Przykre.
Yorumunuzu ekleyin