Klinika Weterynaryjna INTERWET
- Polonya
- Wroclaw
- veteriner yardımı
|
Ślężna 136, Wrocław |
5 oranları
3.60/10.00
|
+48 71 337 36 36
|
Klinika Weterynaryjna INTERWET haritada
değerlendirme
DOROTA GUBERNATOR (11.11.2017 09:16)
Kolo 8 ej rano przyjechałam z psem z wyrwanym pazurem i myślałam ze zmiażdżoną łapą . Zero ludzi- w recepcji tylko ja i Pani w kitlu. Krew się lała strumieniem-gaza przemokła
Psa przyniosłam na rękach - prawie 25 kg..Gdy weszłam strącił mi okulary, wypadło szkło -próbowalam naprawiać- klęczałam na środku , przytrzymywałam krwawiącego psa, rozglądałam się szukając pomocy, Przy mojej duzej wadzie wzroku-albo widziałam tylko przez jedno szkło -czując brak równowagi i dezorientację- nie mogąc podejść do pani zza lady, albo nie widziałam prawie nic-trzymając okulary w rękach-próbując włożyć szkło.
Przechodziła -wydawało się jakaś lekarka-wstając z podłogi - zaczepiłam ją pytaniem, ze pies ma chyba zmiażdżoną łapę -czy mogę prosić o jakąś pomoc -nieprzyjemnie odpowiedziała, że ma jeszcze dwóch innych pacjentów i poszła. Pani zza lady spoglądała , była sama-dwa kroki dalej , nikogo nie poprosiła, nic nie zapytała, jakby nas nie było...
Usiłując poradzić sobie z okularami , nadal klęczałam lub kucałam na środku poczekalni, przytrzymywałam cierpiącego, szamoczącego się psa, - ciężko mi było poradzić sobie a pani patrzyła-reakcji żadnej-żadnego pytania, zainteresowania, podania gazy do rany - nic. Byłyśmy same , weszły jakieś kobiety , ale nie do niej-trwało to jakiś czas--w końcu naprawiłam te okulary-zaczęłam normalnie widzieć- zanim wzięłam psa na ręce chcąc stamtąd uciekać -z ramienia na podłogę zsunęła mi się torebka. Została na tej podłodze- nie byłam w stanie podnieść trzymając na rękach dużego, ciężkiego krwawiacego psa i nie chcąc go znowu stawiać na bolącą łapę. Musiałam wyjść bez torebki. Jakiś pan wszedł z zewnątrz-przytrzymał drzwi żebym mogła wyjść , zaniosłam psa do auta, wróciłam po torebkę----pani w kitlu nadal - tylko spoglądała, żadnego słowa np. : proszę zaczekać- zaraz ktoś psu pomoże, pomogę pani-podam torebkę, przytrzymam drzwi-NIC... pojechałam do innego lekarza, trwały planowane zabiegi, gdy powiedziałam co się stało- pies dostał zastrzyk p/bólowy -zaopatrzono ranę - musieliśmy zaczekać na swoją kolej, ale już czułam ze jestem u LEKARZA a nie w k l i n i c e ??....... na Slężnej........ Otwarte 24h ?
pawel (31.10.2017 20:21)
Witam, jeżeli któregoś z Państwa pies zachorował w ostatnim czasie na PARWOWIROZĘ po wizycie w Interwet proszę dać znać. Zakładamy pozew zbiorowy przeciwko klinice i lekarzom obsługującym.
PS. nie pozdrawiam lek. wet. Wojciech Wilk
Magdalena (31.10.2017 14:21)
Chcę ostrzec wszystkich przed tym strasznym miejscem! W przychodni panuje PARWOWIROZA! Masowo skupują surowice, po tym, jak nasz pies rozniósł wirus w calej lecznicy, bo lekarze zignorowali nasze sugestie o tej chorobie i chcieli leczyć psa na atonie jelit i ostatecznie NA DARMO operowali....Na nasze żadanie wykonali z łaską badanie krwi na parwo i wyszlo pozytywne! Nie potrafili nawet przyznać się do błedu. Własciciel arogancki i chamski. Lekarze bez jakichkolwiek kompetencji, nastawieni wylącznie na ściągniecie z pacjenta pieniedzy. Nasze "leczenie", a raczej zaleczanie objawów parwo, czyli kroplówki, zdjecia rtg i operacja kosztowało okolo 1500 PLN.
Dobrze, że we Wrocławiu są inne kliniki i lekarze o dobrym sercu, którzy pomogli naszemu psu ! W Interwet pies by się wykończył....
UNIKAJCIE TEJ KLINIKI JAK OGNIA ! ! !
Martosz D (28.10.2017 18:18)
Sterylizowalam tu swoją kotkę. Bardzo szybki i profesjonalny zabieg. Mała ranka, bez szwów zewnętrznych i zakładania kubraczka ochronnego ( który w brew pozorna utrudnia kota życie:)) wieczorem po zabiegu kotka biegała po schodach i była w pełni aktywna ( jakby nic się nie stało) bardzo polecam szczególnie tym którzy chcą dla swoich zwierzaków jak najlepszej opieki 😻 dr Krzysztof Świech dziękuje bardzo 😁
Tomasz Makuch (19.10.2017 02:10)
Do interwetu trafiliśmy z 8 tygodniowym szczeniaczkiem, którego dzień wcześniej przygarnęliśmy z fundacji. Weterynarz zdiagnozował parwowirozę. Zostaliśmy poinformowani jak ciężka to choroba i że zaleca on leczenie kliniczne. Zapewnił także, że żadna klinika we Wrocławiu nas nie przyjmie i naciskał na zawiezienie psa do kliniki w Poznaniu w której miał staż.
Następnego dnia pojechaliśmy do innego weterynarza. Po wykonaniu rzetelnej diagnozy, okazało się że nasz psiak ma robaki, tasiemce i anemię.
Po tygodniu psiak jest zdrowy i szczęśliwy. Boję się myśleć jak sprawa by się skończyła gdybyśmy zostali przy pierwotnym leczeniu.
Yorumunuzu ekleyin