PSIAK - Przychodnia Weterynaryjna

Bolesława Krzywoustego 321, Wrocław
5 oranları
7.20/10.00
+48 71 719 76 06

PSIAK - Przychodnia Weterynaryjna haritada

değerlendirme

Ewa Strugalska (31.10.2017 15:23)
Od kiedy jestem dumną posiadaczką Pikselka, zawsze chodzimy do przychodni "psiak" :) były różne wizyty- z różnymi problemami. Piksel jest zdrowy i jest cały czas pod dobrą opieką :) Nie boi się chodzić do weterynarza, a na koniec wizyty dostaje smaczka za bycie grzecznym. Polecam :)
Joanna Zielińska (27.05.2017 12:46)
W odpowiedzi na komentarz zamieszczony przez użytkownika "Andzia" dotyczący leczenia kota, pragnę poinformować, że opinia jest krzywdząca dla naszej lecznicy. Podkreślam, że lekarze na żadnej z wizyt nie zostali poinformowani, że kot dwa tygodnie wcześniej wypadł z drugiego piętra, natomiast własciciele używali sformułowania ,, kot uciekł i wrócił po dwóch tygodniach''. Ostatnia wizyta w naszej lecznicy odbyła się w sobotę 20 maja, na 3 dni przed śmiercią kota. Zalecono kontynuację leczenia w niedzielę (mimo, że przychodnia nie jest w tym dniu czynna). Właściciele nie skorzystali z tej możliwości. O dalszych losach kota dowiedzieliśmy się z komentarza wystawionego przez włascicieli. Kolejna wizyta odbyła się dopiero w poniedziałek w innej lecznicy.Tym samym kot przez prawie dwie doby pozostawał bez opieki lekarza , a we wtorek zmarł pomimo podjętej reanimacji.

Faktem jest, że właściciele podczas wywiadu nie udzielili nam pełnych informacji na temat tego, co działo się z kotem przed pierwszą wizytą i nie zastosowali się do naszych zaleceń. W efekcie zostaliśmy niesłusznie osądzeni o niewłaściwe leczenie. Według naszej opinii, podobnie jak lekarza z innej lecznicy wyrażonej podczas wizyty w poniedziałek, objawy i stan kota świadczyły o chorobie zakaźnej.

Z poważaniem,

lek. wet. Joanna Zielińska
Andzia (24.05.2017 23:05)
Odradzam!!!
Lekarki nie przykladaja sie do badania zwierzaka - nie poswiecaja zbyt duzo czasu na ta czynnosc. Ma sie wrazenie jakby sie gdzies spieszyły. Nie sluchaja co sie do nich mowi. Robia wszystko na "odwal sie". Stawiaja zle diagnozy. Naciagaja na pieniadze, kosztem cierpienia zwierzat. Wlasnie w ten sposob stracilam swoja 10 miesieczna kotke, ktora 30 kwietnia wypadla przez balkon z 2 pietra.
Nie bylo jej okolo 2 tygodni. Znalazla sie w piatek w nocy 12 maja, byla chuda i ciężko oddychala. Chciałam, aby przez weekend wyszla z szoku i doszla do siebie.
Poszlam z nia do przychodni Psiak w poniedzialek 15 maja . Tam pani J. stwierdziła, ze kicia ma zapalenie oskrzeli oraz goraczke. Dostala 3 zastrzyki oraz tabletki na wzmocnienie. Kolejna wizyta odbyla sie 17 maja i znowu powtorka z zastrzykami,pani J. twierdzi, ze u kotki osluchowo coraz lepiej i goraczka nie wystepuje. Przewiduje ostatnia wizyte w piatek, lub w poniedziałek.
W czwartek kotka zaczyna sie gorzej czuc. W piatek 19 maja ide z nia na kolejna wizytę. Kotka dostaje znowu 3 zastrzyki i okazuje sie, ze znowu ma goraczke. Mowie lekarce, ze kotka schudla i drapie sie po uchu. Wiec proszę, aby zajrzala do jej uszu,ale lekarka lekcewazy moja prosbe oraz wiadomosc o spadku wagi zwierzaka - pani J. najzwyczajnie spieszy sie do domu. Mowi, aby przyjsc w sobote 20 maja na pobranie krwi. Wiec przychodze z kicia 20 maja na kolejna wizyte. Tego dnia zajmuje sie nami pani A. Pobiera krew kotce, robi zastrzyk i daje kroplowke - okazuje sie ze kotka jest w gorszym stanie, niz kiedy przyszlam z nia na pierwsza wizyte.
Wieczorem w sobote kotce sie pogarsza. Probuje skontaktować sie z pania J. ale telefon ma wylaczony. Dopiero w ndz o godz 8 jest z nia kontkat. Prosze o przeslanie wynikow krwi kotki. W poniedzialek 22 maja z wynikami i z cala historia choroby kotki ide do innego weterynarza. Tam lekarka podejrzewa zakazna chorobę ( chce robic kolejne badania), jednak kicia ma prawie 41° goraczki. Wiec zostaja podane jej leki przeciwgoraczkowe oraz kroplowki bo jest strasznie odwodniona. Mam z nia przyjsc nastepnego dnia na kroplowke i badania. Niestety we wtorek nad ranem kicia zaczyna strasznie mialczec, zwija sie z bolu. Biegne z nia do najblizszego weterynarza. Tam kotka zostaje poddana reanimacji,ale nie udaje sie jej uratowac. Lekarka, ktora reanimowala kicie jest zdziwiona, ze pani J z przychodni Psiak nie zrobila na pierwszej wizycie rtg, ani usg. Zwłaszcza, ze podczas wywiadu zostala poinformowana, ze kicia spadla z 2 pietra.
Po sekcji zwłok okazuje sie, ze kotka nie miala zapalenia oskrzeli, a obrzek pluc spowodowany upadkiem. Gdyby na psiaku zrobili, albo wyslali kotke na rtg mialaby szanse na przeżycie. Jednak dla lekarek z psiaka lepiej bylo postawic diagnoze na oko i podawac non stop antybiotyki.
Omijac Psiaka z daleka.
Joanna Nowak (12.03.2017 23:30)
od paru lat leczę swoje zwierzaki w tej przychodni, w zeszłym roku uratowała Pani Doktor mojego psa,pełne zaangażowanie i profesjonalizm, polecam
Jacek Brzezowski (27.11.2014 09:32)
Brak możliwości komfortowej rozmowy z weterynarzem (jakieś krzesło dla klienta?) i zaangażowania sprawił, że wolałem udać się gdzie indziej. Ciężki mi krytykować specjalistę za brak wiedzy, ale ludzie na ulicy mówili mi, że pies, którego przygarnąłem ma coś z konkretnej rasy i moje poszukiwania (oraz wizyta u innego weterynarza) częściowo to potwierdziły, jednak próby wywiedzenia się czegoś tutaj były bezowocne.

Yorumunuzu ekleyin